Cienka granica pomiędzy życiem a śmiercią

Trudno znaleźć osobę, która nie obawia się spraw ostatecznych. Biologia zaprogramowała człowieka w taki sposób, aby zawsze walczył o przeżycie. Śmierć bywa przerażająca, ale jej widok nie robi większego wrażenia na pracownikach służby zdrowia. Czy do widoku odchodzących ludzi można przywyknąć? Jak twierdzą lekarze, owszem. O wiele bardziej stresujące jest ratowanie pacjenta do samego końca. Stan agonalny oznacza przerwanie czynności ratowniczych. Pozostaje już tylko łagodzenie bólu i pomoc w pożegnaniu się z bliskimi. W medycynie śmierć jest definiowana na kilka sposobów. Możemy mówić o obumarciu pojedynczej komórki albo całej grupy, czyli tkanki. Istnieje również pojęcie śmierci narządów. Najczęściej spotykanym zjawiskiem jest ustanie pracy mózgu, serca bądź nerek. W dwóch pierwszych przypadkach fakt ten oznacza zgon pacjenta, ponieważ bez dotlenionego mózgu czy mięśnia sercowego organizm nie może funkcjonować. W przypadku nerek jedynym ratunkiem pozostaje dializa. Kiedy umrze człowiek, ustają wszystkie funkcje życiowe. Krew powoli krzepnie w żyłach, mózg nie przekazuje bodźców elektrycznych. Komórki, pozbawione tlenu, stopniowo wchodzą w stan apoptozy. Należy pamiętać, że opisany proces jest zawsze nieodwracalny. Dlatego nie powinniśmy mylić krótkotrwałej śmierci klinicznej z prawdziwym zgonem. Śmierć kliniczna to kilkuminutowe zatrzymanie funkcji organizmu, które wkrótce zostają wznowione.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.